Historia Iwony

0

Historia Iwony

Moja historia z Vianesse zaczęła się w maju ubiegłego roku. Szukając ratunku dla mojego 5-letniego synka przed wycięciem migdałka, trafiłam do Bartosza, który zapytał się czy chcę odbudować mu odporność. Byłam zdesperowana ponieważ synek od wielu miesięcy łapał infekcje i nie mógł z nich wyjść a do tego strasznie męczył się w nocy, nie mógł oddychać, miał bezdechy. W dzień był niewyspany i rozdrażniony. Zmęczyły mnie też metody zalecane przez osoby zajmujące się medycyną naturalną, bo o ile jakieś zioła albo prądy zadziałały to tylko do pierwszego zachorowania, które bardzo szybko łapaliśmy, a kolejny raz te metody już nie działały. Od czasu stosowania koncepcji czyli prawie 8 miesięcy Franek złapał infekcje 3 razy i pięknie z nich wychodzi.
Bardzo szybko do stosowania koncepcji sama dołączyłam, jakoś po około tygodniu. Nasilił mi się problem który mi doskwierał wiele lat. Okropny atak bólu brzucha z gorączką…kiedyś towarzyszyły też temu wymioty których nie można było zatrzymać ale lekarze stwierdzili , że młodzi ludzie tak mają. Ale ku mojemu zdziwieniu koncepcja vianesse zaczęła mi rozwiązywać inne problemy. Po drugiej ciąży nie mogłam się pozbierać po mimo tego, że to już dwa lata temu było. Siadły mi plecy, trudno mi było sprzątać czy podnieś młodszego synka. Przy ostatnim ataku traciłam przytomność. Ciągle słyszałam, że jestem galaretką i mam ćwiczyć a ja nie byłam w stanie. Dodatkowo działałam w jakimś trybie przetrwania, resztkami sił czuwałam nad bardzo energicznymi dziećmi a o siebie nie byłam w stanie już zadbać. Myślałam że tak przy małych dzieciach jest, bo miałam nieprzespane noce. Do tego jeszcze czułam się bardzo spowolniona i otępiała do tego stopnia , że bałam się kierować autem. Ogólnie towarzyszył mi ciągle smutek i strach a nie radość z życia i bycia mamą ale zganiłlam to na problemy. Vianesse w pierwszej kolejności zabrało się za hormony i mięśnie. I przegonił smutki. Dawno mi się tak dobrze nie żyło. Bardzo aktywnie spedzilam czas od maja, przejeżdziłam z synkami mnóstwo kilometrów rowerami , wędrowałam w górach i mój kręgosłup dał radę i czuję się dobrze. Od maja miałam tylko raz awarię pleców. Atak brzucha się nie powtórzył a ostatnio zauważam że nawet wycisza się taki stały ból przy dotyku. Bardzo wyregulowały się wypróżnianie a zawsze miałam zaparcia. Ale największym moim szczęściem jest odzyskanie radości i pozytywnego myślenia. Też nie mogę pominąć tego , że odporność mi się bardzo podniosła.
I jeszcze krótka historia 2-letniego synka, który również dołączył szybko do koncepcji. Straszny nerwus, nie mogłam złapać z nim kontaktu, kiepsko jadł, miał okropne zaparcia, strasznie śmierdzący moc i okropnie się pocił. Budził się co 15 minut bo poduszka była mokra i zimna. Od 8 miesiąca życia miał przepłakane noce. Zdrowy chłopak , wyniki dobre. Po około tygodniu stosowania koncepcji na 4 dni dostał gorączki ponad 40° . Zdziwiło mnie to, że nie był lejący ale bojowy. Po czym zrobił kupę i gorączka przeszła. Od tego czasu codziennie się wypróżnia, bardzo otwarl się na jedzenie i zrobiła się niesamowitą gaduła. Bardzo się wyciszył i spokojniej śpi, mocz nie śmierdzi i przestał się strasznie pocić.
Jestem bardzo szczęśliwa , że trafiłam na koncepcję , bo ona odmieniła życie mojej rodzinki:-)